Impreza jak to bywa w Czechach była bogata w zaskakujące i niewiarygodne wydarzenia, które zaczęły się w sumie już przed samym eventem. Czytaj dalej jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej.
Dotarliśmy ze Szczepanem na miejsce z prawie 2 godzinnym opóźnieniem
co pozwoliło oddać nam jedynie po jednym skoku treningowym, jednak zanim to zrobiliśmy zostaliśmy zaskoczeni przez masę nietypowych widoków.
Teren imprezy wyglądał bardziej jak plac budowy z wszędzie rozstawionymi koparkami, ciężarówkami i innymi sprzętami, które służyły tam jako:
karuzela:
podnośnik dla fotografów:
i ozdoba?:
Kolejnym nietypowym zjawiskiem był zbiór sponsorów imprezy, którymi byli np Absynth, Jagermeister czy wódka “Hip Hop Puschkin”
Dzięki temu riders area było bardzo dobrze wyposażone nie tylko w Red Bulle:
Kolejnym wartym opisania zaskoczeniem był sposób napędzania riderów na skocznie. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem – skutero wyciągarka własnej roboty:
Wygląda może trochę śmiesznie, ale muszę przyznać, że spisywała się świetnie.
Było strasznie gorąco więc dość licznie zgromadzona publiczność chłodziła się na różne sposoby:
Wracając do tematu. Najazd na skocznie zbudowany był z “Never Flexu”, a kicker pokryty został śniegiem
Lądowanie było natomiast na największej i najlepszej poduszce jaką widziałem. Jest ogromna
Posiada zabezpieczające progi, dzięki czemu po lądowaniu się z niej nie wyślizgniesz i da się z niej naprawdę łatwo wyjść w każdym z rogów.
Ląduje się naprawdę miękko niezależnie od tego na czym, a jej powierzchnia w przeciwieństwie od innych poduch w razie “lekko podpartych” lądowań nie przypala ciuchów ani skóry.
Tak jak wspomniałem oddaliśmy ze Szczepanem tylko po jednym treningowym skoku, po czym nastąpiła przerwa, a po niej początek eliminacji, które przypadło mi otwierać.
Bez większego stresu ruszyłem za wyciągarką i przygotowywałem się mentalnie do triku, jednak w ostatniej chwili przed transition, nierówno ułożony kawałek “Never Flexu”, który musiał zostać poruszony podczas przerwy wciągnął moją nartę. Przy tej prędkości nie byłem w stanie już nic zrobić – zostałem bezwałdnie wyrzucony ze skoczni, w powietrzu, na wysokości ok 4m zdążyłem tylko zauważyć, że nie mam szans dolecieć do poduchy więc muszę przygotować się do twardego lądowania.
Szczęście w nieszczęściu – wylądowałem pomiędzy dmuchawą poduszki, drabiną i taczkami. Kilkanaście cm w każdą inną stronę skończyłoby się to złamaniem kręgosłupa…, a tak “tylko” blackout, ból pachwiny i pleców. Spowodowało to zatrzymanie zawodów na pewien czas, poprawienie wybicia. Ja po chwili wstałem ciesząc się że żyję i budząc niemałe zdziwienie ludzi tym, że w ogóle chodzę.
Uderzenie było na tyle silne, że okulary które miałem na sobie rozpadły się na wszystkie możliwe części:
Nie poddając się jednak, po rozgrzaniu bolących miejsc oddałem drugi eliminacyjny skok (rodeo 5 critical) , który zapewnił mi 9 miejsce (1 za finałową 8ką, mimo tego, że liczyła się suma 2 skoków).
Na szczęście do finałów dostał się drugi reprezentant Polski – Szczepan Karpiel robiąc flat 5 japan
i underflip 5 tail
W finałach znalazł się z 7 innych narciarzy:
Pepe Kalensky
Robin Holub
Martin Horak
Lukas Vaculik
Jirka Volak

Viliam Tomo, Richie Jurecka, oraz 2 narciarki: Natalią Slepecka, oraz Petrą Jureckova.
Na finały nałożono więcej śniegu na rozpęd oraz zwiększono gap między poduchą a skocznią, dzięki czemu można było oddawać wyższe i dalsze loty, posypały się więc i bardzo stylowe triki i double.
Ostatecznie podium wyglądało tak:
Men:
1. Martin Horak: corck 9 jesus (2 taile złapane 2 rękami), double corck 12
2. Pepe Kalensky: 10 mute
3. Robin Holub: kangaroo, double corck 12
4. Szczepan Karpiel: kangaroo japan
5. Viliam Tomo: kangaroo
Girls:
1. Natalia Slepecka: 3 nose, 5 mute
2. Petra Jureckova 180 screaming seamen
Nie da się jednak przemilczeć, że wyniki powinny wyglądać inaczej. Po pierwsze wg założeń miał być liczony 1 lepszy z 2 skoków, a była liczona suma 2, po 2 sędziowie nie przyłożyli się do roboty. Niestety stracił na tym Szczepan, który najczyściej wykonał swój skok, z idealnym lądowaniem, oraz przytrzymanym grabem i powinien moim zdaniem zająć 1, lub 2 miejsce (zależnie od tego jak wylądowany był double corck Martina), jednak ciężko się dziwić jeżeli po pytaniu Szczepana do jednego z sędziów czemu wyniki wyglądają tak a nie inaczej usłyszał szczerą do bólu odpowiedź: “wiesz ciężko jest sędziować jeżeli jesteś podpity i zjarany i nie wszystko dokładnie widzisz”. Pozostawię to bez komentarza.
Na koniec jeszcze kilka słów o imprezie. Nie można było się tam nudzić
Skoki były urozamaicone przez występ kilku rowerzystów:
Riderzy oraz publiczność mogli korzystać z profejonalnego batutu:
skakać z rusztowania na poduchę:
opalać się:
“jeździć” na wspomnianej wcześniej karuzeli z koparki, korzystać z barów, grilli itp, co wszystko było darmowe dla riderów, jednak niestety musieliśmy zbierać się ze Szczepanem zaraz po ogłoszeniu wyników, gdyż obaj mieliśmy już zaplanowany wieczór, przez co musieliśmy podziękować za udział w dalszej części imprezy muzycznej, która trwała do białego rana:
Więcej zdjęć możecie znaleźć tutaj:
Connection 2010 by Lubomir Hradil
A tu kilka krótkich filmików ukazujących wybrane skoki: Connection 2010 videos (lecą jedno po drugim)
Miejmy nadzieję, że kolejna impreza w Czechach będzie szczęśliwsza dla Polaków


































Udostępnij na Twitterze
a za raz po lądowaniu na plecach, w podróż do Saas Fee